poniedziałek, 12 października 2015

Kolejne LBA

Ponownie zostałam nominowana do LBA, tym razem przez Pinni Pay, gorąco zapraszam na jej BLOGA, KTÓREGO MASZ PRZECZYTAĆ 

PYTANIA OD TEJ SUPI DZIEWCZYNY

1. Jakie jest twoje największe marzenie?
Jejku, marzeń mam pełno, ale takie największe to takie bym coś osiągnęła w życiu, abym miała rodzinę i dobrą pracę, by moi rodzice byli ze mnie dumni i by przekonali się, że potrafię coś dobrze zrobić, a oceny nie mają z tym nic wspólnego :)

2. Jak zaczęła się twoja historia z R5?
Pamiętam, że oglądałam na yt coś z A&A i w proponowanych zauważyłam Rossa i piosenkę ,,Crazy 4 u" bardzo mi się spodobała i znalazłam coraz to więcej piosenek R5, zaczęłam się o nich więcej dowiadywać i oto jestem w R5Family <3

3. Czy wierzysz w życie po śmierci?
Jejku trudno mi to powiedzieć, serio jakoś o tym nie myślę, chociaż bardzo bym chciała by było życie po śmierci, byłoby ciekawie :)

4. Jesteś bardziej osobą która lubi towarzystwo czy samotność?
Oczywiście towarzystwo! Często lubię sobie pogadać, a sama ze sobą to nie wypada XD Lubię poznawać nowych ludzi, także ten zapraszam do kontaktowania się ze mną! Nie gryzę <3 Jeżeli chcecie mogę udostępnić wam mojego fb <333 Ale jak każdy lubię posiedzieć czasami sama, odpocząć, zająć się sobą prościej mówiąc - poleniuchować :D

5. Czego w sobie najbardziej nie lubisz i dlaczego?
Hmmm... Szykujcie się na wyznanie...
Trudno mi o tym mówić, może to dziwne, ale w moim wyglądzie nie lubię blizn, które sama zrobiłam, nie chodzi mi o cięcie! Poprzednio ciągle rozdrapywałam rany, sama nie wiem dlaczego. Nie pozwalałam się im zagoić, a wynikiem są tego blizny... Mam je na rękach, łydkach i plecach... Staram się je zakrywać jak tylko się da. Teraz jednak przekonałam się do nóg, nosze spódniczki, ale zawsze muszę mieć jakieś rajstopy. Nie kupuje i nie noszę swetrów, koszulek lub sukienek z wycięciami na plecach...

6. Co sądzisz o Routney?
ŁO MATKO BOSKA
Nie wierzę, że są razem od 7 miesięcy i Ross przed nami tyle czasu to ukrywał, nie rozumiem dlaczego
I tak poleciały hejty i tak
Jestem za Raurą ludzie i zdania nie zmienię
Powtarzam kolejny raz, wkurza mnie to, że Courtney często dodaje ich wspólne zdjęcia, rozumiem, że już się nie ukrywają ale sorry nie widzę potrzeby by je dodawała
Dużo osób zauważyło, że dzięki umawianiu się z Rossem liczba followersów na jej ig wzrosła do 76 tysięcy i ciągle rośnie z około 6 tysięcy
WOW GRATKI COURTNEY
Nie przepadam za Routney, sorry not sorry 

7. Co sądzisz o ludziach, którzy się tną?
Trudny temat, serio. Jest mi przykro, że ludzi się okaleczają, mam wrażenie że z każdej sytuacji znajdzie się jakieś wyjście. Robią rany, a potem je ukrywają? Nie widzę w tym sensu! Rozumiem, że na przykład ciężka sytuacja ale na pewno jest lepsze rozwiązanie niż cięcie się. A ci co robią to bo lubią jak leci im krew, to już banda debili, dziewczyną okres nie wystarcza?

 8. Ulubiona piosenka (nie musi być R5)?
JEJKU JEJKU JEJKU NIE MAM BLADEGO POJĘCIA
NIE MAM JEDNEJ OK 
ALE I TAK R5
*I want you bad
* Repeating days
* Dark side


9. Jak marzy ci się idealna pierwsza randka?
Na pewno chciałabym spędzić ją z chłopakiem, który jednak coś do mnie czuje i może coś z tego wyjść :) Sama nie wiem gdzie mógłby mnie zabrać, może nawet do maka, serio bardziej zależy mi na atmosferze. Chciałabym by było miło i zabawnie, no i odrobinę romantycznie :D Chciałabym dostać może jakiś bukiecik, a jakby mnie odprowadzał, to by mnie obejmował i dał mi swoją bluzę, której nie musiałabym oddawać ;-; na sam koniec całuuuuus <3 
Teraz na takie lof story czekam ok

 10. Czy lubisz serial A&A? Jeśli tak to co czujesz wiedząc, że to ostatni sezon?
KOCHAM 
A&A MOIM ŻYCIEM 
OD TEGO WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO
A TERAZ?
GÓWNO NO
RYCZE RYCZE RYCZE ŻE TO OSTATNI SEZON JA NIE CHCE NO


To tyle ode mnie! Ja nie nominuję nikogo misie pysie! 
Dziękuuuuje bardzo za 7 komentarzy w 2 dni wow dumna jestem, jak zawsze :o
Zapraszam na rozdział 31, który jest pod tym LBA 
KOCHAM WAS BOBASKI <333
/Szylwia która jest po dniu w szkole i jest spokojniejsza 

sobota, 10 października 2015

Rozdział 31

*Ostrzeżenie: Sylwia dawno nie wychodziła z domu i przesłodziła rozdział

#Laura
  Jesteśmy w Afryce od 4 dni. Pogoda bardzo nam dopisuje, a z Rossem jest już coraz lepiej. Przekręciłam się na drugi bok i zobaczyłam śpiącego blondyna, zaczesałam za ucho kosmyki włosów, które opadały mu na twarz. Muszę się wam czymś pochwalić... Właśnie wczorajszej nocy przeżyliśmy nasz 'pierwszy raz'. Czuję się bardzo szczęśliwa, ponieważ wiem, że mogę mu ufać i wiem, że on mnie nie zostawi. Dobra, już dobra powiem wam jak to było! Tamtej nocy poszliśmy wszyscy na imprezę organizowaną przez nasz hotel, zabawa była przednia. Z Rossem przetańczyłam wszystkie piosenki. Już wtedy zachowywaliśmy się inaczej, tańczyliśmy bardzo blisko siebie, dość często i namiętnie się całowaliśmy. Po godzinie 2 poszliśmy do naszego pokoju. Gdy Ross zamknął drzwi, wszystko powoli zaczęło się dziać. Łapiąc mnie za nadgarstek, obrócił do siebie i ponownie namiętnie pocałował. Blondyn wziął mnie na ręce, a następnie położył na łóżku. Powoli zaczęliśmy pozbywać się naszych ubrań, a dalej chyba domyślacie się co było (mam 16 lat i nie będę się upokarzała XD/Szylwia).
- A czemu to moja księżniczka się tak uśmiecha?- Ross pocałował mnie w czoło.
- A tak jakoś.- przygryzłam wargę i sięgnęłam po coś z podłogi, czyli koszulkę blondyna. No jak pięknie się złożyło.- Idę robić śniadanie, a ty wstawaj.
Poszłam do kuchni i postanowiłam zrobić nam koktajl z truskawek i do tego, dla każdego dwa, świeże rogale. Poukładałam wszystko na stoliku i czekałam na Rossa. Po chwili blondyn usiadł naprzeciw mnie z mokrymi włosami, zaciągnęłam się zapachem jego żelu, bosko.
- Zapraszam cię dzisiaj na 21 do tego pokoju.- chłopak wgryzł się w rogala, a następnie z pełną buzią się uśmiechnął.
- Ale ty wiesz, że ja tutaj tak jakby mieszkam i miałam spędzić cały dzień na tarasie dzisiaj?- uniosłam wysoko brwi.
- Niestety, leniuszku. Zmieniłem twoje plany. Zorganizowaliśmy z chłopakami wam pół dnia.
- Jakoś mnie to nie przekonuje, Ross.
- Za wszystko my płacimy.
No, nie powiem, troszkę mnie zaskoczył.
- Zgoda.
O godzinie 13 przyszły po mnie dziewczyny i ruszyłyśmy do spa. Po odwiedzinach w spa, byłyśmy jeszcze w centrum handlowym i kawiarni. Kupiłam sobie czerwoną sukienkę, oczywiście po długotrwałych namowach przez dziewczyny. Zauważyłam, że Van coś mówi na uch blondynce, a ona z rozszerzonymi oczami złapała mnie za rękę i zaczęła biec w jakimś kierunku. Jak się okazało do naszego hotelu, wbiegłyśmy zdyszane do pokoju Rydel i Ella. Vanessa zaczęła przygotowywać różne kosmetyki.
- Na co ty czekasz?! Idź ubieraj sukienkę!- blondynka popchnęła mnie w stronę łazienki, wpychając do rąk torbę z ubraniem. Wyjęłam telefon z kieszeni i spojrzałam na godzinę, 20:35?! Szybko zdjęłam ubrania z dzisiaj, obcięłam metki z sukienki, pożyczyłam malinowe perfumy Rydel i założyłam czerwony materiał. Wybiegłam z łazienki i spojrzałam na dziewczyny.
- Dawać kosmetyki i szczotkę! Biegiem!
- Spokojnie, Lau! Po prostu usiądź.- Vanessa poklepała miejsce na łóżku, westchnęłam i usiadłam. Brunetka zaczęła mi robić loki na końcówkach, a Rydel zajęła się makijażem. Przygotowywania skończyłyśmy o 20:55. Spojrzałam w lustro i uśmiechnęłam się, efekt był niesamowity.
- Dziękuję dziewczyny!- dałam każdej buziaka w policzek i wyszłam z pokoju. Skierowałam się do naszego apartamentu, Gdy byłam pod drzwiami wybiła 21, delikatnie zapukałam do drzwi, a po chwili otworzył mi Ell w smokingu.
- Zapraszam, śliczna.- wręczył mi różę i gestem ręki zaprosił do środka. Weszłam w głąb mieszkanka, światło dawało chyba ze 100 zapalonych świeczek. Usłyszałam dźwięk gitar akustycznych, obróciłam się w tamtą stronę i zobaczyłam Riker'a oraz Rocky'iego, także w smokingach. Poczułam dłonie na biodrach, a następnie znajomy żel pod prysznic. Uśmiechnięta obróciłam się i pocałowałam Rossa.
- Mogę wiedzieć co zaplanowałeś?
Blondyn westchnął. widziałam że się czymś denerwował.Złapał mnie za dłonie i spojrzał prosto w oczy, po czym się uśmiechnął.
- Pamiętasz mój stan na lotnisku? - przytaknęłam, a on kontynuował.- Wszystko spowodowane było stresem. Od kilku tygodni to planowałem, by wyszło idealnie. Lecz z drugiej strony się wahałem. Jest to jeden krok, który przenosi ludzi na większy stopień odpowiedzialności. Lau, chciałbym mieć pewność, że jesteś moja, tylko moja. Wiem, że to może za szybko, może jesteśmy za młodzi. Ale pieprzyć to, jak kochać to tylko jedną osobę, na zawsze. Kocham cię, Lau. I mam do ciebie bardzo ważne pytanie.- zacisnął mocniej nasze dłonie i klęknął, a ja powstrzymywałam się od wybuchnięcia płaczem.- Czy ty, Lauro. Uczynisz mi ten zaszczyt i sprawisz, że będę najszczęśliwszym mężczyzną na świecie? I zostaniesz moją żoną?
Pierwsze łzy zaczęły spływać po moich policzkach, zakryłam usta dłonią. Wiedziałam czego od zawsze pragnęłam, prawdziwej miłości. Odnalazłam ją, nareszcie znalazłam kogoś, dla kogo jestem całym światem, nie pozostało mi nic innego. Całkowicie rozpłakana rzuciłam się blondynowi na szyję i kilkakrotnie powtórzyłam ,,Tak". Ross oderwał mnie od siebie, a następnie założył na mój palec złoty pierścionek zaręczynowy.
- Nie wytrzymam! To jest za słodkie! - Ell cały we łzach wybiegł z pokoju.
Jeszcze chwile staliśmy przytuleni do siebie, kiedy do naszego pokoju wparowała Vanessa oraz Rydel ciągnąca zapłakanego bruneta.
- Co zrobiliście Ellusiowi?! - blondynka przeleciała po wszystkich złowrogim spojrzeniem.
- Pobieramy się!- krzyknęłam zadowolona, a Ross objął mnie ramieniem.
Rydel zaczęła piszczeć, następnie nam gratulować. Vanessa zemdlała.
______________________________

Heloł heloł heloł
Tutaj Sylwia siedząca od 3 dni w domu i nie mająca kontaktu z ludźmi
No heloł
Nie wiem jak mi wyszedł rozdział i pewnie jest przesłodzony no ale heloł kto by nie chiał tyle Raury naraz?! No i umcia umcia pękła gumcia
Dobra, więc widzę że nasi czytelnicy to leniwe dupki, więc tak jest 
10 komentarzy= next 
ale rozdziały będą dodawane rzadko :/
Głupie liceum, ok
Czekam na opinie w komentarzach bobaski <333
/Wyleczona Już Z Grypy Żołądkowej Sylwia
Dziękuje za uwagę!

piątek, 2 października 2015

LBA

Chciałabym podziękować EmiDelly R5er za nominację do LBA! Z góry dziękuję Ci za pamięć i za systematyczne komentowanie naszych rozdziałów <333 A JA ZAPRASZAM WAS NA JEJ BLOGA <KLIKAJ DO CHOLERY I CZYTAJ> ! Dobra przechodzę do rzeczy, pytania dla mnie były takie:

1. Jak zaczęła się twoja przygoda z bloggerem?
Jejku na pewno spontanicznie XD Z Basią kłóciłyśmy się która lepiej pisze i Basia wyskoczyła z tekstem żebym założyła bloga, a ja jej odpisałam, że może ona to zrobi i tak postanowiłyśmy, że założymy wspólnego XD <333

2. Ulubiony cytat?
Muszę wam powiedzieć, że nie mam ulubionego cytatu, tak mówię serio xd ;-; 

3. Jaki masz styl ubioru?
Za bardzo nie mam określonego stylu, nosze to co lubię i mi się podoba lub w tym w czym mi wygodnie :) zazwyczaj ubieram się w rurki i do tego bluzka i sweter albo sama koszula :D Uwielbiam nosić spódniczki i sukienki haha

4. Ulubiony aktor i aktorka?
Aktorka to moim zdaniem sama Laura :D
Ale moimi ulubionymi aktorami są Ross (no kto by się spodziewał lel) no i oczywiście 
Adam Sandler (kocham gościa)

5. Co sądzisz o R5? 
Jejku tutaj dużo by opowiadać... Na pewno jestem dumna z tego, że zaszli tak daleko <3 Mają genialną muzykę, której słucham od 2 lat i dalej mi się nie znudziła! Są mega kochani i zabawni, cieszę się że traktują swoich fanów jak rodzinę <33 Kocham widzieć ich uśmiechy, wtedy wiem że są szczęśliwi i nie mam o co się martwić ^^ Są mega słodcy, ich energia i zapał to jest to co w nich podziwiam! To że na wszystko znajdą czas mimo tylu obowiązków. Na prawdę cieszę się, że mam takich idoli! <333

6. Film, którego nienawidzisz?
W sumie to nienawidzę wszystkich horrorów, serio nie lubię ich oglądać bo psują mi psychikę. Obejrzałam tylko jeden horror w życiu Obecność, potem żałowałam i na tym się skończyło ich oglądanie ;-;

7. Jaki był najlepszy i najgorszy dzień twojego życia?
NAJLEPSZY: Środowy koncert R5! Jejku było cudownie <33 kto był niech zdaje relacje w komentarzu! Który moment wam się najbardziej podobał? 
Mega było to jak Ross zaczął krzyczeć Polska ;-; Albo jak śpiewał You&I i zmieniał kilka słów na związane z Polską <3 :')
NAJGORSZY: w sumie sama nie wiem było ich dość sporo ;-;

8. Co myślisz o Routney?
TERAZ BEZ HEJTÓW TO JEST MOJE ZDANIE I GO NIE ZMIENIE!
Uważam, że Courtney jest ładna, ale przykro mi nie shippuje ich ;) Moim zdaniem nie pasują do siebie z wyglądu, może bardziej z cech charakteru. Denerwuje mnie ciągłe wstawianie ich wspólnych zdjęć albo przez Rossa albo przez nią, rozumiem że już się nie ukrywają ale bez przesady ;) Dalej jestem za Raurą. Nie mówie tego z zazdrości że to ja powinnam być na miejscu Courtney co to, to nie. Przykro mi, ale nie jestem za ich związkiem mimo to, że Ross to mój idol i powinnam się cieszyć jego szczęściem, ale tak nie jest, cóż bywa! 

9. Czym się interesujesz?
O jejku, w sumie sama nie wiem dokładnie ;-; czasami lubie pośpiewać lub potańczyć mimo, że nie umiem! XD Jak chcę przeczytać książkę, która mnie ciekawi to przeczytam w dwa dni lub trzy, mimo że za bardzo nie przepadam za książkami z 300 stronami ;-; 

10. Ulubiona piosenka z nowego albumu R5?
Przykro mi, ale nie potrafię wybrać jednej ;-; Mam 3 ulubione <33
*Dark side
*Repeating days
*Doctor, doctor

11. Jak zareagowałaś na nominację?
Można by powiedzieć, że byłam mile zaskoczona :D Lubię odpowiadać na różne pytania, mimo że czasami nie znam odpowiedzi na nie :D

Dobra to teraz moja kolej na nominację, jejku sama nie wiem, ale dobra... Ja nominuję:
1. Pinni Pay
2. Olgę Lynch
3. Mandy Marano
4. Ktoś ktosiowy

PYTANIA
1. Jak się trzymasz po miesiącu w szkole?
2. Co sądzisz o ludziach, którzy popełniają samobójstwo?
3. Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? Dlaczego tak/nie?
4. Uważasz, że to człowiek decyduje jak potoczy się jego los, czy jest on z góry założony?
5. Jaka marzy ci się idealna randka?
6. Wymień swoje wady lub rzeczy, których w sobie nie lubisz.
7. Wierzysz, w to że marzenia się spełniają? Czy jakieś twoje się spełniło?
8. Gdzie chciałabyś polecieć na wakacje i z kim znajomi/rodzina?
9. Czy jesteś osobą bardzo otwartą czy bardziej jesteś wstydliwa?
10. Często myślisz o tym jak będzie wyglądała twoja przyszłość? O czym najczęściej wtedy rozmyślasz?
/Szylwia
Ps Jak chcecie zdać mi jeszcze jakieś pytania to piszcie w komentarzach, chętnie na jakieś odpowiem <333
Ps2 ZAPRASZAM DO OBSERWOWANIA BLOGA A TAKŻE KOMENTOWANIA ROZDZIAŁU 30, PAMIĘTAJCIE 15 KOMENTARZY= 31 ROZDZIAŁ!

sobota, 26 września 2015

Rozdział 30

#Narrator *miesiąc później*
  Przez ten miesiąc nic takiego specjalnego się nie wydarzyło. Nie było żadnych kłótni, oczywiście nie licząc sprzeczek o to kto i kiedy, zabrał czyjeś skarpetki. Najczęściej winowajcą był, nie kto inny, jak Rocky. Właśnie teraz wszyscy nasi bohaterzy, uwalili się tam gdzie popadnie w domu Lynch'ów, po całym i wyczerpującym dniu spędzonym w wesołym miasteczku. Oczywiście nie obeszło się bez wymiotowania chłopców po zejściu z każdej karuzeli. W pewnym momencie Rocky wstał i poszedł do kuchni. Po chwili słychać wielki hałas, a następnie do salonu wbiega brunet w samych bokserkach i skarpetach, uderzając patelnią o patelnie.
- Grubasy! Lećmy do Afryki! Prosiaczki moje, proszę!
Rocky klęknął przed wszystkimi i błagał o zgodę. Wszyscy pomyśleli, że to nie jest taki zły pomysł, a także, że brunet nareszcie wpadł na coś mądrego.
- Jestem za.- pierwszy odezwał się Ell i przytulił się do bruneta.
- W sumie nie głupi pomysł.- i tak po kolei każdy się zgadzał i została jeszcze tylko Laura.
- A może by tak wyjechać w Bieszczady?- stała i udawała minę myśliciela.- Żartuje! No jasne, że lecim na Szczecin!- wszyscy na nią spojrzeli.- Ups, przepraszam. Do Afryki!
- Dobra, to teraz trzeba zamówić bilety.- Riker wyciągnął telefon i zaczął sprawdzać najbliższe loty.
- Oj ty głupiutki braciszku, ja już je mam. - Rocky sięgnął do bokserek i wyjął 7 biletów. Wszyscy w jednym momencie zrobili zniesmaczone miny i na cały dom rozległo się głośne ,,Fuuuu!".
- Bracie nie wiem gdzie ty to żeś trzymał i nie wnikam, ale ty trzymasz te bilety.- przez Rossa przeleciały nieprzyjemne dreszcze.
- A tak w ogóle to kiedy ten wylot?
- Jutro.
- Co?! O której?- Rydel coraz to bardziej zaczęła panikować.
- No o 8.
- I ty to mówisz z takim spokojem?! Kiedy zamierzałeś nam to powiedzieć? Rocky głąbie, my musimy się spakować!
- To już wasz problem, ja już jestem spakowany.- brunet wskazał na walizki przy drzwiach.
W jednym momencie reszta Lynch'ów pobiegła na górę, a siostry Marano poleciały do siebie. I tyle ich było widać.

#Laura
  Właśnie skończyłam pakowanie, które zajęło mi jakieś 2 godziny. Podeszłam do szafy i wybrałam strój na jutro. Na zegarku widniała godzina 23:20. Poszłam do łazienki, wzięłam kąpiel i przebrałam się w piżamę. Położyłam się na łóżku i wzięłam do ręki telefon, miałam powiadomienie o nowej wiadomości. Ross. Od razu uśmiechnęłam się do ekranu, a po przeczytaniu treści mój uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej. ,,Dobranoc księżniczko." Niby nic, ale coś takiego zawsze poprawi humor nie jednej dziewczynie. Przekręciłam się na bok, przykryłam się porządniej kołdrą i z uśmiechem zasnęłam.
   O godzinie 5 zadzwonił mój budzik. Mam godzinę czasu by się wyszykować, ale na pewno zdążę. Podeszłam do komody i z szuflady wyjęłam bieliznę, którą po chwili założyłam. Następnie ubrałam strój przygotowany wczoraj. Poszłam do łazienki, gdzie uczesałam włosy w niechlujnego koka i delikatnie się pomalowałam. Wróciłam do pokoju i spojrzałam na zegarek, 5:30. Złapałam za walizkę i zeszłam na dół. Zostawiłam bagaż przy drzwiach i skierowałam się do kuchni, a tam spotkałam Vanessę, którą przywitałam buziakiem w policzek. Usiadłam przy stole, a po chwili przede mną pojawił się talerz z omletem na słodko.
- Jak tam przed wyjazdem?- uśmiechnęłam się do siedzącej naprzeciwko mnie siostry.
- Czuję, że będzie ciekawie, no i nie mogę się już doczekać. Tak w ogóle która godzina?
- Jest 5:45.- uśmiechnęłam się.
- Zaraz powinni być Lynch'owie. Spakowałaś wszystko?
- Tak, sprawdzałam 3 razy.
Przeszłyśmy do salonu i nie minęło 5 minut,a do drzwi zadzwonił dzwonek. Razem z Van poszłyśmy otworzyć, z każdego przywitałyśmy buziakiem w policzek. Riker załadował nasze walizki do bagażnika ich busika, bo samochodem się tego nie da nazwać. W przeciągu 30 minut byliśmy już na lotnisku. Właśnie całą grupką zmierzaliśmy w kierunku odprawy. Nagle za sobą usłyszałam ,,Ross wszystko w porządku?" Szybko się odwróciłam i zobaczyłam jak Ell i Riker podtrzymują mojego chłopaka. Podeszłam do nich i spojrzałam na każdego po kolei.
- Co się stało?- spytałam z troską i przytuliłam już stojącego o własnych nogach blondyna.
- Zasłabłem, serio to nic takiego.- pocałował mnie w głowę, ale mimo to, dalej się martwię.
- Kochanie może jednak nie polecimy?
- Nie, nie! Mamy lecieć. Już wszystko gra, spokojnie.
- Dobrze, niech ci będzie. Ale jakby co, to masz mi powiedzieć.
     Jest godzina 7:50 a my siedzimy na swoich miejscach w samolocie. Oczywiście ja siedzę koło Rossa. Dalej się o niego martwię, co się stało, że zasłabł? Nie wyciągnę tego od niego, na pewno mi nic nie powie bym się nie zadręczała. Przytuliłam się do jego ramienia, a on za to objął mnie ręką i delikatnie smyrał po ramieniu.
    Godzina 8:40. Już od 40 minut lecimy. Spojrzałam na Rossa, wydawał się taki blady. A może to przez takie światło? Położyłam głowę na jego kolana, a on zaczął nucić mi ,,Repeating days". Uwielbiam tą piosenkę, gdy pierwszy raz ją usłyszałam łzy same wypływały z moich oczu. Ta piosenka miała tyle emocji w sobie. Pod wpływem jego dotyku zasnęłam.
   Poczułam delikatne szturchnięcia, otworzyłam oczy i ujrzałam uśmiechniętego Rossa, który od razu delikatnie mnie pocałował.
- Wstawaj miś, lądujemy.- odgarnął pojedyncze kosmyki moich włosów z twarzy.
Usiadłam i rozciągnęłam się. Spojrzałam przez okno, widok był bardzo piękny. Postanowiłam to uwiecznić i zrobiłam zdjęcie. Następnie zrobiłam zdjęcie Rossowi, a potem nam obojgu.
- Muszę ci się do czegoś przyznać, Lau.- blondyn zrobił minę zbitego psiaka.
- Co takiego?- spojrzałam na niego nie rozumiejąc.
- Robiłem ci zdjęcia jak spałaś, a jedno ustawiłem sobie na tapetę.- uśmiechnął się szeroko, zaśmiałam się i pocałowałam go w policzek.
   Nareszcie mogłam całkowicie wyprostować kości. Wychodząc z samolotu dostałam w twarz niezłym dusznym powietrzem. Już poczułam jak słońce ogrzewa skórę. Spojrzałam na resztę, a na ich twarzach widniały szerokie uśmiechy. Spoglądnęłam na Rossa, widziałam, że coś jest nie tak. Podeszłam do niego i położyłam rękę na jego ramieniu.
- Ross co się z tobą do cholery dzieje?!
- Laura ja nie wiem. Nie krzycz, proszę cię. Masz jakąś wodę?
Zaczęłam szperać w mojej torbie i nie znalazłam butelki. Rozejrzałam się po lotnisku i zobaczyłam mały sklepik.
- Poczekaj chwilę.
Poszłam do sklepu i zakupiłam dwie butelki wody. Podeszłam do Rossa i podałam mu jedną, którą wypił od razu. Zauważyłam, że coraz to ciężej oddycha.
- Ej! Jedźmy szybko do hotelu!- krzyknęłam do reszty.
- Co się dzieje?
- Sama nie wiem! Tylko spójrzcie na niego.
Riker i Ell szybko podeszli do blondyna i pomogli mu dojść do taksówki.
- Może pojedziemy do szpitala?- spytała zatroskana Rydel.
- Nie! Słuchajcie nic mi nie jest!- blondyn chciał nam to udowodnić i wyrwał się chłopakom, nie poszedł zbyt daleko, ponieważ mało brakowało i by upadł. Westchnęłam.
- Jedźmy do hotelu. Może jutro jego stan się poprawi.
Mimo, że to powiedziałam to i tak coraz to bardziej się o niego martwię.
______________________________
OD RAZU PRZEPRASZAMY ZA TAK DŁUGĄ NIEOBECNOŚĆ 
Spodziewamy się ochrzanu ;-;
Ale liceum wyssało z nas całą wenę! Od tygodnia pisałam ten rozdział i wyszło takie coś ;-;
Niestety zdecydowałyśmy, że podnosimy stawkę
15 KOMENTARZY= 31 ROZDZIAŁ
I proszę bez oszukiwania! ;-;
Musicie nas zrozumieć, jesteśmy w liceum i jest coraz to więcej nauki, a coraz to mniej czasu, a tym bardziej weny :/
Przepraszam za jakiekolwiek błędy!
Kochamy was! I mamy nadzieje, że przez ten czas nikt nas nie opuścił!
/Szylwia




niedziela, 30 sierpnia 2015

Rozdział 29

#Riker
   Miałem już dość tego, że Vanessa ciągle mnie przezywała albo olewała! Przecież wczoraj się pocałowaliśmy! Wiem, że nie minęło dużo czasu od tego, no ale jednak chcę mieć pewność, że ona jest moja. Tylko moja. Westchnąłem . chyba dość głośno, ponieważ każdy podniósł na mnie wzrok.
- Nie, to nic takiego.- uśmiechnąłem się sztucznie i spojrzałem na Van, która nawet nie zwróciła na mnie uwagi, tylko zajadała draże. Nie wytrzymam tego dłużej, muszę dowiedzieć się co ona do mnie czuje. Przecież oddała pocałunek, może to coś znaczy? Czy zrobiła to jako impuls? Muszę się tego do jasnej cholery dowiedzieć. Wstałem z fotela i złapałem brunetkę za nadgarstek i zacząłem ciągnąć w stronę mojego pokoju. Nie zwracałem uwagi na jej krzyki typu ,, Riker, co ty robisz?!" albo ,, Porąbało cię do końca?!". Miałem to no, w dupie. W końcu otworzyłem drzwi, wciągnąłem do środka Van, a następnie zamknąłem drzwi.
 - Mogę wiedzieć o co ci chodzi?!
- A ja mogę wiedzieć co do mnie czujesz?!- wybuchłem,a ona milczała.- Wczoraj się pocałowaliśmy, a ty traktujesz to, jakby to się wcale nie wydarzyło! A jednak! Zrozum, że cię kocham! Cholernie cię kocham! Rozumiesz?! Nawet bym rzekł, że to miłość od pierwszego wejrzenia! A wiesz dlaczego? Pamiętasz koncert gdzie się poznaliśmy? Wtedy krzyczałaś ,, Kocham cię Riker". Byłaś tam najgłośniejsza, a ja do końca koncertu nie mogłem na ciebie nie spojrzeć! Wiem, że to było zauroczenie moją osobą! Ale do cholery wczoraj się pocałowaliśmy! I wiesz co?!- chciałem dokończyć, ale brunetka przyciągnęła mnie za koszulkę i pocałowała. Nie wiem ile się całowaliśmy, nie potrafię tego określić. Wow, no nieźle.
- Z racji swojej, mógłbyś przestać się na mnie drzeć? A teraz mnie wysłuchaj. Kocham cię, Riker. Po prostu bałam się,że ten pocałunek nic dla ciebie nie znaczył, więc cię olewałam. Teraz wiem, że jednak się myliłam. Cieszę się, że mi to powiedziałeś. Kocham cię i to bardzo.- uśmiechnęła się, a ja myślałem, że wyjdę z siebie. Ale w tym dobrym sensie! Nie wiedziałem co  ze sobą zrobić. Podniosłem brunetkę i zacząłem się kręcić. Po chwili, postawiłem Van na podłodze i spojrzałem jej w oczy.
- A teraz mi odpowiedz na pytanie.- brunetka spojrzała na mnie bardziej zaciekawiona.- W skali od 0 do 10, jak bardzo jestem przystojny?- brunetka się zaśmiała i walnęła w klatę.- Okej, okej teraz na serio. Czy najlepsza, najpiękniejsza, najukochańsza, najsłodsza dziewczyna na świecie, zgodzi się być moją dziewczyną?
Vanessa delikatnie mnie pocałowała, po czym oplotła moją szyję, swoimi rękami.
- Oczywiście, że tak mój przystojniaku.- stanęła na palcach i szepnęła mi na ucho ,, Daje ci mocne dziesięć". Zaśmiałem się i złapałem ją za dłoń.- Chodźmy zobaczyć jak tam moja siostra.
Uśmiechnięci, wypełnieni miłością poszliśmy w stronę pokoju Rossa. Otworzyliśmy drzwi, a tam dalej siedziała cała ''rodzinka''.
- I jak Lau?- zapytałem blondynkę.
- Wypiła ten sok i już przeszło. A tak zmieniając temat. Chcecie coś nam powiedzieć?
Spojrzałem na Vanessę i uśmiechnęliśmy się do siebie. Objąłem ją ramieniem i wróciliśmy wzrokiem na Rydel.
- Jesteśmy razem.- krzyknąłem bardzo szczęśliwy.
- Ha! Tylko wy tutaj jesteście singlami!- Rocky wskazał na blondynkę i Ella, po czym zaczął odprawiać taniec szczęścia- a gadaliście, że zostanę księdzem! A tutaj mam dziewczynę!
Spojrzałem na dwójkę, która wymieniała się spojrzeniami i uśmiechali się do siebie. O chrząknąłem i zwróciłem ich uwagę, Rydel była cała czerwona.
- A może wy macie nam coś ciekawego do powiedzenia?
- No, tak właściwie to tak. Od tygodnia jesteśmy razem.- Ell podszedł do Ryd i złapał ją za rękę, a ona pocałowała go w policzek. Rocky natychmiast przestał tańczyć, zdjął trampka, rzucił go o ziemię i z opuszczoną głową wyszedł z pokoju. W ogóle dlaczego on chodzi w trampkach po domu?!
- Gratulacje!- Vanessa pisnęła i obojgu przytuliła.- Ale jak to? Jak to się stało? Przecież nie zachowywaliście się jak para!
- Tydzień temu Ell zabrał mnie na plaże i wyznał co czuje.- na samo wspomnienie blondynka się uśmiechnęła.- Zapytał czy zostanę jego dziewczyną, a ja się zgodziłam. Nie pokazywaliśmy, że jesteśmy razem, by Rikerowi nic nie odbiło.
Wyszedłem z pokoju. Wiem, że Ell nie skrzywdzi Rydel, przecież od 9 lat są przyjaciółmi. Zasługują na miłość. Wszedłem do pokoju i wyjąłem z szuflady kopertę i przy okazji zabrałem zapalniczkę. Żeby nie było! Nie palę, po prostu kocham świeczki. Wróciłem do pokoju Rossa i stanąłem przed Ellem. Brunet patrzył na mnie z przerażeniem, pokazałem mu kopertę, on dobrze wiedział, co to jest.
- Riker, ja wiem...
- Co to jest?- Rydel i Vanessa patrzyły zaciekawione na kopertę.
- To jest umowa, gdzie nasza siostra miała być do 35 roku życia singielka.- Ell spuścił głowę.- Ej, spójrz na to.
Wyjąłem z kieszeni zapalniczkę i podpaliłem kopertę, którą następnie wrzuciłem do szklanki z wodą na szafce nocnej.
- Gratulacje, brachu. Szczęścia.- przytuliłem po męsku bruneta i poklepałem go po plecach, a następnie podszedłem do Rydel.
- Pilnuj go i bez szaleństw. A jakby co, chcę być wujkiem pierwszego dziecka.- zaśmiałem się i przytuliłem blondynkę.
Zeszliśmy razem do kuchni, a blondynka wyjęła ciastka i nalała każdemu kawy mrożonej.

#Ross
   Wszyscy nareszcie wyszli z mojego pokoju, więc podszedłem do drzwi od łazienki, gdzie ciągle siedziała Laura. Chciałem zapukać, lecz usłyszałem płacz.
- Ej, skarbie.- nikt mi nie odpowiedział, więc nacisnąłem klamkę. Otwarte. Już miałem coś powiedzieć, gdy Lau się odezwała.
- Przyszedłeś ze mną zerwać? Upokorzyłam się jak nikt. - zaczęła płakać jeszcze bardziej. Szybko do niej podszedłem i ukucnąłem przed nią. Delikatnie za podniosłem jej głowę za podbródek.
- Hej, mała. Gdybym teraz z tobą zerwał, byłbym skończonym idiotą. Poza tym to moja wina, że tutaj siedziałaś. Będę przy tobie w zdrowiu czy w chorobie, choćby nie wiem co. Za bardzo cię kocham, by z byle powodu z tobą zerwać.- pocałowałem ją w czoło i uśmiechnąłem się.
- Wiem, że to twoja sprawka. To było słodkie, że chciałeś pozbyć się okresu, ale mam nadzieje, że dotarło do ciebie, że się nie da. Dziękuję, Rossy. Też cię kocham,
Moja księżniczka mnie pocałowała. Jejku, jaki ze mnie szczęściarz.
- A nie mogłabyś być tak odrobinkę spokojniejsza podczas ''tych dni''?
- Że słucham?! Teraz to już całkowicie przegiąłeś palancie! Zabierz to co twoje i wnoś się!
Ale przecież to mój dom! Uśmiechnąłem się, wziąłem ją na ręce i zacząłem schodzić na dół, w stronę drzwi frontowych. Wyszedłem z nią na zewnątrz, postawiłem na ziemi i się uśmiechnąłem.
- Mój kochany idiota.- poczochrała mnie po włosach i się zaśmiała.
- Ej! Czy mam się za tego ''idiotę'' obrazić?
- Może to zmieni twoje zdanie.- przygryzła wargę, a następnie mnie pocałowała.
_________________________________
NO HELOŁ
Przybywam do was z rozdziałem 29!
Jak wam się podoba?
Przepraszam za jakiekolwiek błędy misie :*
/Szylwia
10 KOMENTARZY= 30 ROZDZIAŁ


środa, 26 sierpnia 2015

Rozdział 28

Następnego dnia
#Laura
Bobrze, co tak ciągle wyje? Zaraz sobie uszy wyrwę, ROSS WYŁĄCZ TEN BUDZIK!
- Coś chciałaś kochanie? - odparł zaspany Ross leżąc na podłodze.
- Nie nic, oprócz tego, żebyś wyłączył ten piekielny budzik! Dzwoni od 3 godzin!
Blondyn wstał i sięgnął po budzik.
- Nie od 3 godzin, tylko 3 minut - stwierdził krzywiąc się - a tak w ogóle, to czemu ja śpię na podłodze? - podrapał się w głowę.
Wstałam i przyciągnęłam chłopaka do siebie. Delikatnie musnęłam jego usta.
- Wiesz jak bardzo cię kocham - zamruczałam, na co Ross odpowiedział tym samym - ale nienawidzę jak ktoś ściąga mi całą noc kołdrę i kopie w brzuch! - wrzasnęłam i walnęłam blondyna na łóżko - Idę się ubrać.
- Niee, czekaj minutkę - Ross obrócił głowę w moją stronę - nie dałaś mi buziaczka z rana - założył ręce i udał obrażonego. Podeszłam i nachyliłam się nad nim. Już nasze usta miały się zetknąć, gdy...
- Za to, co wyprawiałeś w nocy nic nie dostaniesz! - burknęłam i wymierzyłam Rossowi delikatny policzek.
- Z-ZARAZ, TO BYŁO NIEŚWIADOMIE!
 - Ale było! - wzięłam pierwszą lepszą koszulkę i weszłam do łazienki.

#Ross
Wkurzony usiadłem na krańcu łóżka. Co to miało być?! W tym momencie Laura wychyliła się z łazienki i szperając w torbie wyciągnęła małą, zieloną paczuszkę. A to co, hę? Na palcach podszedłem do jej torby i zacząłem przeglądać wszystko, co tam było. Aaa... już wiem, co wyciągnęła Lau... Rumieniąc się schowałem pudełko podpasek z powrotem do torby. Ma okres! Dlatego taka nerwowa! Ale ja nie chcę, żeby taka była! Muszę coś z tym zrobić. Chwyciłem laptopa i w okienko Google wpisałem 'Jak pozbyć się okresu?'. Szukałem jakiś czas i znalazłem - olejek rycynowy! To jej pomoże!
Wymknąłem się z pokoju i zabrałem się za przygotowanie herbaty. Pisało, że należy dodać 3 kropelki do napoju, a okres się skończy. 3 kropelki? Na wszelki wypadek wleje całą fiolkę, tak dla lepszego efektu. Przeszukałem cały dom w poszukiwaniu olejku rycynowego. Nie ma?! Prędko poleciałem do apteki i za 5 minut byłem z powrotem z całą fioleczką olejku. Sięgnąłem po herbatę. Zaraz... co to? Olejek rycynowy?! Stukając się w głowę, do wrzątku dodałem torebkę z herbatą i 20 ml olejku rycynowego.
- Mmm, co tam pichcisz? - zawołała Laura schodząc ze schodów - Jakiś ty kochany!
Podeszła i przytuliła się mocno.
- Jakie ja mam szczęście, że cię poznałam - mruczała - to najpiękniejsze co mnie w życiu spotkaaaało.
Nie minęło 10 sekund, gdy...
- Ty kretynie, co tak jedzie?! Jak gówno, nie będę tego pić! Czemu taki pajac mi się trafił?! A ciocia mówiła "Ten Park to taki fajny chłopiec, idealny dla ciebie"! Mogłam jej posłuchać - krzyknęła i uwaliła się na kanapie zajadając ogórki kiszone, karmelki, ser i... masło? A może ona jest w ciąży?! Nie no jak, pomyśl idioto. A może nie ze mną?! Zganiłem się w myślach. Teraz ja się zachowuję jakbym miał okres.
- Laura, zrobiłem ci ziółka - uśmiechnąłem się do swojego dzieła i podałem je Laurze.
- Chyba śnisz, że to wypiję - zrobiła wielkie oczy.
- To na ból brzucha.
- No to okej, dzięki, chociaż nie wiem skąd wiesz, że boli mnie brzuch.
Zadowolony z siebie poszedłem robić sobie kakao. Tak swoją drogą - gdzie Rocky podziewa się od 2 dni?
~*~
#Rocky
- Lazania ze szpinakiem? Hmm, osobiście wolę z mięsem. Aczkolwiek mój kumpel, Ell, jadł raz z karmelkami. - mówiłem już lekko zmęczony. Od jakiego czasu my już tu siedzimy i gadamy o jedzeniu? Nie, żebym miał coś przeciwko, ale już chce mi się spać. Ile minęło, z 4 godziny?
- Każdy ma inny gust. - zaśmiała się Lily. Ma taki perlisty uśmiech! - Ja na przykład mogę woleć blondynów, a ty brunetki.
- Wolisz blondynów? - Nie! A mogło być tak pięknie!
- Nie, no co ty. To był przykład. Nie toleruję blondynów, wolę brunetów.
- Ja też nie lubię brunetek! Wolę blondynki! Ale nie takie całe blond i żółte jak makaron, tylko takie... no takie jak ty. - odparłem bez namysłu. Lily się zarumieniła. Zaraz, co ja powiedziałem?
- Znaczy, nie chodzi mi o to, że ciebie, tylko na przykład masz niebieskie oczy, a jak powiem, że uwielbiam niebieskie oczy, ale nie takie niebieskie, tylko takie jak ty masz, to... zaraz - zamyśliłem się myśląc nad tym, co gadam.
- Hahahaha, Rocky, jesteś uroczy! - Lily podparła głowę na dłoniach - Nigdy nie spotkałam kogoś takiego jak ty.
- Ja takiego jak ty też nie. Znaczy spotykałem blondynki z niebieskimi oczami, ale nie takie jak ty, bo ty nie jesteś zwykłą blondynką z niebieskimi oczami, tylko niezwykłą blondynką z niezwykłymi, niebieskimi oczami.
- Kochanie, nie oto mi chodzi - znów się zaśmiała głaszcząc mnie po dłoni, na co zesztywniałem - rzadko spotyka się ludzi, którzy otwarcie przyznają się do miłości do jedzenia, bo wiesz, panuje zasada - jesteś tym co jesz.
- Nie, nie! Nie jesteś lazanią! Byłabyś tłusta, a nie jesteś! A w sumie, możesz nią być, bo jak już powiedziałaś, ja się przyznaję do mojego pociągu do jedzenia. - uznałem. W cholerę, co ja dzisiaj gadam?!
- Bożeno, Rocky - Lily spoważniała - jesteś niesamowity. Naprawdę. - uśmiechnęła się delikatnie.
- Wiem. - wzruszyłem ramionami. - Aczkolwiek chyba nie powinienem tego mówić. - skwasiłem się.
Lily roześmiała się na dobre. Na serio, rechotała jakieś 5 minut. Z czego? Z tego, że jestem idiotą?! Nieśmieszne.
- Chyba już czas na mnie. - zaoponowałem i zerknąłem na telefon. Chyba się psuje. Urodziny Lily są 28, a nie 30. Trudno. Wychodząc okazało się, że jest dzień. Jak?! Wtem zauważyłem biegnącą w moją stronę niebieskooką blondynkę.
- Rocky, nie uwierzysz.
- Masz rację, ktoś zapalił słońce w nocy, jak?
- Jest 30. Gadaliśmy bez przerwy 2 doby. - zaśmiała się przeglądając kalendarze na 3 telefonach.
- Niemożliwe, nic nie jedliśmy, przecież umarlibyśmy z głodu po pół godzinie bez jedzenia - stwierdziłem podbierając się o parasolkę
- A jednak. Widocznie bardzo miło nam się rozmawiało. - Lily spuściła wzrok skubiąc sukienkę.
- Bardzo miło. - odparłem po dłuższej chwili. Nastała niechciana cisza. Czas na mój krok.
- Lily, masz może masz jutro cz...
- O 13. Wtedy zawsze jem obiad, zrobię coś smacznego. Przyszykuję lazanię z mięsem. - uśmiechnęła się.
Spojrzałem jej w oczy.

- Chyba wolę ze szpinakiem - uśmiechnąłem się, a Lily pokazała swoje białe zęby w ogromnym uśmiechu.

#Ross
Siedzieliśmy wszyscy prócz Rockiego w kółku i graliśmy w Pokera.
- Jest, mam fulla! - krzyknęła Rydel klaszcząc w dłonie.
- Za pierwszym rzutem? - wściekł się Riker - chyba śnię!
- Na pewno, masz na sobie spodnie od piżamy. - stwierdziła Vanessa wywracając oczami.
Spojrzałem na Lau. Pobladła.
- Kochanie, wszystko dobrze? - zmartwiłem się.
- Niezbyt - odparła łapiąc się za brzuch i poleciała do łazienki. Co się stało?
- Może się czymś zatruła - powiedział Ell - AHA! To teraz wiemy, kto zjadł mój 2-miesięczny zapas żelków-orangutanów.
- Nie, to ja je zjadłam - Rydel spuściła niemrawo wzrok.
Ellington walnął się w czoło.
- No dobra, wybaczam ci tylko dlatego, że jesteś Rydel, bo na przykład takiemu Rossowi bym przywalił z liścia - wkurzył się i przytulił blondynkę posyłając mi wrogie spojrzenie. Przecież nic nie zrobiłem? Wtem usłyszeliśmy krzyk z łazienki.
- To co się stało, że tak ją wzięło? - zaniepokoiła się Ryd. - Co ona dziś jadła?
Wszyscy spojrzeli na mnie. Uniosłem ręce w geście obrony.
- Tylko herbatkę rano piła! - krzyknąłem zasłaniając się - ziołową herbatkę...
W tej chwili leżała już na mnie cała rodzinka Lynchów, i wyrzutki z rodu Ratliff i Marano.
- Jakie ziółka tam dodałeś?! - Rydel świeciła mi latarką po oczach.
- Nie nic! To zwykła herbatka, ale dodałem też odrobinę olejku rycynowego, żeby jej się okres skończył!
Wszyscy zaniemówili.
- Ile. Dodałeś. Tego. Olejku. - Vanessa zdębiała, akcentowała każde słowo.
- Odrobinkę. - powiedziałem i nagle poczułem długopis przy gardle. HALO? - No malutko... 20 ml...
Rydel chwyciła słuchawkę.
- Halo, pogotowie?
Zaniemówiłem. Jakie pogotowie?
- Ross Shor Lynch. Wstać. - pisnęła Vann. Posłuchałem i zgarbiłem się.
- Po 1. olejek rycynowy nie jest na okres. Nie ma nic na okres - załamała się. J-j-jak t-to? - Olejek rycynowy wywołuję ostrą biegunkę! Dawka powyżej 10 ml jest śmiertelna - uniosła głowę.
Zamarłem i pobladłem jeszcze bardziej niż Laura.
- Żartowałam, od 10 ml to jest skuteczne. Ale i tak jesteś idiotą, Lynch, Lau ma niezłą biegunkę. - założyła ręce.
- Oj, pogrywasz sobie, mała, ostro - wściekł się Riker - Nie jestem idiotą.
- Jesteś, bo gdybyś nie był, to byś wiedział, że mówię o Rossie. - warknęła starsza Marano. Ja na serio żyję w Wariatkowie.
 - Na pogotowiu kazali jej wypić szklankę soku z cytryny. To ma pomóc. - zawołała Rydel wchodząc do kuchni po cytryny.
Odetchnąłem z ulgą. Ulga była taka, że aż się oplułem. Może następnym razem dam sobie spokój z kobiecymi sprawami, pomyślałem i podreptałem do łazienki, w której siedziała moja Laurunia.

~*~
Siema!
 Przychodzę z rozdziałem! Nie bijcie, ale jakoś nie miałam pomysłu na Rikessę i Rydellington w tym rozdziale. :/ Popsułam więc trochę życie Laury i Rossa, i dokończyłam Rockiego z Lily. xd Nie wiem, rozdział zostawiam waszej ocenie. 
10 KOMENTARZY = 29 ROZDZIAŁ

wtorek, 18 sierpnia 2015

Rozdział 27

#Laura
  Przekręciłam się na drugi bok i poklepałam miejsce obok z nadzieją, że Ross tam jest. Lecz jego tam nie było, lekko zdziwiona otworzyłam oczy i zobaczyłam różową karteczkę. 
,,Zostałem wysłany przez głupią kochaną Rydel do sklepu. 
Wracam później! Kocham cię. 
-Ross"
Uśmiechnęłam się, przeciągnęłam i wstałam z łóżka. Wzięłam z krzesełka moje krótkie, jeansowe spodenki, a z szafy Rossa wyjęłam szarą bokserkę. Weszłam do łazienki, przebrałam się w wybrany strój, przeczesałam włosy i wyszłam do kuchni. Zjadłam tylko słodkie jabłko i usiadłam na kanapie w salonie. Postanowiłam zrobić niespodziankę Rossowi i na jego deskorolce pojechałam do sklepu. Przechodziłam między działami, aż w końcu przeżyłam szok. Nie wiem, co czułam w tej chwili. Chciałam podejść i przywalić jednemu i drugiemu w twarz, a z drugiej strony paść na kolanach i płakać jak mała dziewczynka, która nie dostała upragnionej lalki. Poczułam jedynie łzy w oczach, zasłoniłam usta i wybiegłam za sklepu. Jakim prawem, on posunął się do czegoś takiego będąc ze mną. Żeby miziać się z jakąś paniusią w sklepie, myśląc o tym coraz to bardziej dobijałam się samą siebie. Dotarłam do naszego domu i szybko pobiegłam do mojego pokoju. Rzuciłam jego deskorolkę gdzieś w kąt i padłam na łóżko. Zaczęłam walić pięściami o materac i krzyczeć w poduszkę. Jak on mógł. Czego ja nie mam, co ona miała? Blond włosów? Długich i opalonych nóg? Figury jak modelka? Usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi i wchodzi do pokoju.
- Słuchaj, Lau! Szukałam cię o całym domu Lynch'ów! Pomyślałam, że może poszłaś po nowe ubrania, więc jeste...- Van przerwała i po chwili siedziała obok mnie, przeczesując włosy.- Co się stało kochanie? Dlaczego ty płaczesz, maleńka?
- To nic takiego.- nie chciałam jej wyjaśniać, bo zaraz będzie gadała, że może źle mi się wydawało, czy coś. Wiem, co widziałam. Zdania nie zmienię. Usłyszałam jak telefon Vanessy zadzwonił. Powiedziała tylko "Okej, zaraz sprawdzę" Ciekawe o co chodzi, nie chciało mi się podnieść głowy, więc dalej leżałam i powstrzymywałam łzy. Za chwilę czuję szturchnięcie.
- O to chodzi?- nie patrzyłam, nie chciałam nawet. Kolejne szturchnięcie.- Laura, spójrz chociaż i powiedz.
Westchnęłam, nie dałaby mi spokoju, którego teraz pragnę najbardziej. Podniosłam ociężale głowę i spojrzałam na ekran telefonu. Zdjęcie. Zdjęcie Rossa z tą dziewczyną. Ponownie zakryłam usta i rozryczałam się. Vanessa natychmiastowo przytuliła mnie i lekko kołysała. Skąd u mnie tyle wody w organizmie?

#Ross
   Gdy pomogłem tej dziewczynie, poczułem takie nieprzyjemne uczucie. Rozejrzałem się, ale nic takiego nie przykuło mojej uwagi. Blondynka podziękowała za to, że ją złapałem, gdy ta się potknęła o wylane ze słoika oliwki. Podszedłem do kasy i zapłaciłem za zakupy. Wsiadając do auta poczułem jak wibrował mi telefon, ale zignorowałem to. Podjechałem właśnie pod nasz dom. Wyjąłem zakupy z bagażnika i podszedłem do drzwi wejściowych. Chciałem otworzyć klamkę, ale Riker mnie wyprzedził.
- Wejdź, śmiało braciszku.- powiedział to dość poważnie. Wzruszyłem ramionami i usłyszałem jak zamyka drzwi i staje tak, jakby chciał je przed czymś zablokować. Nagle ktoś popchnął mnie na podłogę i usiadł na mnie, po czym zaczął lekko podduszać.
- Ja ci dam moją Laurusię krzywdzić! Teraz cierp! Cierp, powiedziałam!- o czym ona gada?
- Rydel! O co ci w tym momencie chodzi?! - przestała zabierać mi tlen i spojrzała na mnie złowrogo.
- O co?! Ty się jeszcze gówniarzu pytasz, o co?!- wyjęła telefon i pokazała mi zdjęcie gdzie trzymam tą blondynkę w sklepie.- O to! Małpo jedna! Pożałujesz!
- O nie, nie, nie, nie.- złapałem się za głowę, wstałem przy czym zrzuciłem z siebie Rydel.
- O tak, tak, tak, tak! Właśnie tak! Laura nie chcę cie znać klownie jeden!
- Cholera jasna! To wcale nie tak! 
- Taaak? Więc gadaj swoją zmyśloną historyjkę.
Opowiedziałem jej całą sytuację ze sklepu, patrząc w oczy by wiedziała, że mówię prawdę. Po chwili stała jak wryta z otwartą buzią.
- O kurwa.- szepnęła i zakryła usta.
- Ejejejeje!- do akcji wkroczył pan Riker.- Po pierwsze, to wyrażaj się młoda damo. A ty kurwa gnoju wymyśl coś, ponieważ jeszcze w tym dniu zostaniesz singlem.
I kto ma tutaj uważać na słowa. No, ale ma rację. Chwila. Ona kocha muzykę! Naszą muzykę! Czyli na jedno wychodzi.
- Koncert.
- Co?- Riker jest jakiś dziwny. A, no tak. Wiem to, od dawna.
- Myślałeś na głos, pacanie. Zorganizujmy koncert, dla niej.- może jednak, to ja jestem dziwniejszy.
- Dobra, no tak. Rydel leć je zaproś! A my ogarniemy miejsce i powiemy reszcie.
Rydel wyleciała jak strzała z domu, a my pojechaliśmy do klubu nad plażą. Właściciel po 10 minutach słuchania dlaczego ma nam pozwolić wystąpić, zgodził się. Po jakiś 15 minutach przyjechał Rocky i Ell ze wszystkimi instrumentami i różnymi światłami. Ludzi wokół nas było coraz to więcej, a ja czekałem tylko na tą jedyną. Gdy na zegarze wybiła godzina 19, wszystko było poustawiane. Zobaczyłem przy wejściu biegnącą w naszą stronę Rydel i ciągnącą za sobą Laurę, Vanessę. Ryd była już przy klawiszach, Ell na perkusji, a my przy mikrofonach z gitarami. Van w końcu przyciągnęła Lau, tak, że była przede mną. Nic nie mówiłem, żadnego witajcie wszyscy czy dlaczego jest ten koncert. Kazałem tylko rodzeństwu nic nie grać, tylko sam wziąłem do rąk gitarę akustyczną. Zacząłem grać melodię, po czym zacząłem śpiewać.
Woahhh ohh, hey hey
Listen
I can’t keep chasing you around
all of this running just bringing me down
its got me down
Every time I look at you the angels sing
I hope you hear them too
ohhhhhhhh, oh
I hope you here them too
got me feeling hypnotized
and girl it makes me feel alive
Heeyyyy Yeahhh

I’d climb the highest mountain
and I’d sail across the sea
baby for you I’d do anything
I’d fly to the moon
I’d paint your gray skies a beautiful blue
just to get one step closer to you

Don’t hesitate there’s no better time than now baby
the sky is falling down
well baby are you down, down, down, down

I could wait forever and a day
just to have you look my way (just look my way)
look my way yeah

It’s in every little thing I do
’cause baby I do it all for you
Heeyyy yeahhh

I’d climb the highest mountain
and I’d sail across the sea
baby for you I’d do anything
I’d fly to the moon
I’d paint your gray skies a beautiful blue
just to get one step closer to you

I will write you a million love songs
just to hear you sing
baby for you I’d do anything

I’d fight superman
just to hold your hand
I have to get one step closer to you

And now your in my arms
I knew it from the start
That I’d never break your heart
If this ain’t love then nothing else is
I’d do anything for just one kiss

I’d climb the highest mountain
I’d sail across the sea
for you I’d do anything
I’d plan a picnic on the moon
just for me and you

I will write you a million love songs
just to hear you sing
baby for you I’d do everything

Yeah, I’d fight superman
just to hold your hand
have to get one step closer to you

ooohhh, yeahhhh
just to get one step closer to you

Gdy skończyłem śpiewać zobaczyłem jak Lau zakrywa usta dłonią i ze łzami w oczach wybiega z klubu. Szybko podałem gitarę Rikerowi i pobiegłem za brunetką. Zobaczyłem ją jak szła brzegiem morza. Podszedłem do niej i złapałem za dłoń.
- Proszę nie płacz i wysłuchaj mnie. To nie jest, tak jak myślisz.
- Ja wiem Ross.- zaczęła bardziej płakać.
- Ale jak to? O czym ty mówisz?- wycierałem kciukiem jej łzy.
- Wiem jak było. Rydel mi powiedziała.- kolejne jej łzy.- Przepraszam, że byłam taka głupia. Przepraszam, przepraszam, przepr...- po prostu ją pocałowałem, nie chciałem by dalej obwiniała się o wszystko. Miała prawo tak pomyśleć i jej się nie dziwie. Nawet o jej kuzyna byłbym zazdrosny, bo bardzo ją kocham.
- Już przestań, kocham cię i nie przestanę, skarbie. Nie potrafiłbym od tak o tobie zapomnieć.- uśmiechnąłem się do niej, co odwzajemniła. 
- Ja ciebie też kocham, Ross.
Spojrzeliśmy w niebo i zobaczyliśmy spadającą gwiazdę. 
- Jakie miałeś życzenie?
- Abym cię nigdy nie stracił.- uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w policzek.
- Nie stracisz mnie, jeżeli nie przestaniesz mnie kochać.- złapała mnie za dłoń i ją ścisnęła.
-  A zatem szczęściarz ze mnie, jesteś moja na zawsze.
__________________________________________________
WITAM WITAM WITAM
   Czekam na opieprz,że mnie tak długo nie było i przychodzę z takim czymś!
Nie wiem jak mi wyszedł rozdział, więc liczę na szczere opinie!
Przepraszam też za jakiekolwiek błędy! 
ROZDZIAŁ DEDYKOWANY OLDZE LYNCH ZA POMOC!
Piosenka z rozdziału:
10 komentarzy=28 rozdział!
Kochamy was ehehe
takie małe wyznanie na koniec!
~Szylwia