piątek, 7 listopada 2014

Rozdział 3

Obudziłam się przed 5 i nie mogłam zasnąć. Byłam nadal podniecona wczorajszym koncertem i w nocy budziłam się chyba z 1000 razy. Dlatego za 1001 postanowiłam iść coś zjeść. Najciszej jak mogłam zeszłam na dół i podeszłam do lodówki. Niee... Przecież w niej prawie nic nie ma! Vanessa, w tym tygodniu ty miałaś robić zakupy...
- Tak, dzisiaj pójdę coś kupić.
Odwróciłam się jak oparzona. Vann?
- Dlaczego nie śpisz? - spytałam siostry, która z prędkością światła klikała coś na telefonie.
- Prawdopodobnie z tego samego powodu, co ty. - mruknęła nie odrywając wzroku od telefonu. Podeszłam do niej zaciekawiona tym, czemu cały czas próbuje ukryć uśmiech. Czy ja może o czymś nie wiem?
- Z kim piszesz? - zapytałam i zajrzałam w telefon siostry, która w tym samym momencie wyłączyła wyświetlacz.
- Z nikim - odpowiedziała szybciej, niż powinna i schowała telefon do kieszeni - chodźmy coś zjeść - dodała nerwowo odgraniając włosy.
Ahh... Vanessa i jej tajemnice...
- Nie ma nic w lodówce, przecież wiesz - westchnęłam i odpaliłam lapka. Zaczęłam nucić "Crazy Stupid Love". W tym momencie Vanessie zadzwonił telefon.
- Hej, nie, nie mogłam spać - mówiła z bananem na twrzy. Zbyt dużym.
Przewróciłam oczami i weszłam na pocztę. Miałam zamiar napisać 77 maila do Rossa w tym miesiącu. Zawsze miałam nadzieję, że odpisze, ale teraz wiem, że on na swoją skrzynkę pewnie nawet nie zagląda.
- Drogi Panie Lynch - zaczęłam wypowiadając wszystko na głos.
- Laura, ciszej, rozmawiam! - krzyknęła Vanessa.
- COME ON GET LOUD, LET IT OUT! - wrzasnęłam na cały głos i kontynuowałam pisanie.
- Drogi Panie Lynch - powtórzyłam jeszcze głośniej - dziękuję panu za najpiękniejszy dzień w moim życiu i dobrze wiem, że pan tego nie przeczyta, dlatego w końcu mogę wyrzucić z siebie, że jest pan miłością mojego życia, będę oddawać cześć pańskiej bluzie i całować plakaty pańskiego zespołu i czekać na wasze koncerty odbywające się co 150 pieprzonych lat, Vanessa nadal będzie śnić, że kiedyś wyjdzie za Rikera, a ja nadal będę shippowała Rydellington, Rikessę i RAURĘ.
Z poważaniem, Laura Marano.
Wzięłam głęboki oddech i mój durny mail poleciał do skrzynki Rossa. Vanessa gapiła się na mnie jak na idiotkę, a ja pewna, że jej rozmówca także usłyszał moje wyznania, uśmiechnięta walnęłam się na kanapę.
- Jja wwcale nie chcę się z ttobbą żenić, Llaura nie ma co zze sobą zrobić i durnieje - wydukała nerwowo się śmiejąc Vanessa i pobiegła na górę.
To, co powiedziała, dotarło do mnie po dłuższej chwili.
- VANESSA!! - wrzasnęłam tak głośno, że zabolało mnie gardło i poleciałam na górę przy okazji zabijając się o przypadkowe przedmioty.
- Vanessa, otwieraj!! - krzyczałam dobijając się do drzwi.
- Laura, wszystko ci wyjaśnię... - zaczęła siostra powoli otwierając drzwi, ale ja nie miałam teraz głowy jej słuchać. Wyrwałam jej telefon z ręki.
- Riker?! - krzyknęłam do telefonu.
- No siema, Laura - zaśmiał się ktoś po drugiej stronie. TAK, TO NA 100% GŁOS RIKERA!! - Przepraszam cię na chwilę - powiedział i usłyszałam jak krzyczy - Ross!! Radzę ci w końcu zajrzeć na pocztę - cała zbladłam - już jestem.
Wpakowałam telefon w dłoń Vanessy i czym prędzej zbiegłam na dół. Otworzyłam laptopa i migiem weszłam na pocztę. Da się jakoś ODWYSŁAĆ wiadomość?! Chodziłam po kuchni z trzęsącymi się rękami nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Ale... Chwila... Skąd moja siostra ma numer Rikera? Czyżbym coś wczoraj przeoczyła?
Zestresowana na maxa, gryzłam włosy. Po kilku minutach usłyszałam charakterystyczne "piiik!". Dostałam maila! Podczas ścigania się z czasem do laptopa, z całej siły przywaliłam ręką w krzesło. Zapiszczałam z bólu, ale biegłam dalej. Mail od ROSSA! Czy to sen?! Normalnie bym się cieszyła, ale teraz? Starannie wstrzymując trzęsienie się rąk otworzyłam maila.
"Hahahahaha, Laura, uwielbiam cię
PS Obiecuję, że częściej będziemy koncertować w L.A."
- Hehe, Laura, Riker chce z tob... Ja pierniczę, co ty sobie zrobiłaś!? - krzyknęła przerażona Vanessa i podbiegła do mnie. Kiedy fala stresu po mnie spłynęła, poczułam przeszywający ból w lewej ręce. Kiedy na nią spojrzałam, serce mi stanęło. Była cała we krwii i coś z niej wystawało! Poczułam, że mi słabo i tu film mi się urwał.

~*~

- Jak tylko się obudzi i da radę chodzić, wypuścimy ją - usłyszałam niewyraźny głos.
Powoli otworzyłam oczy i usiadłam. Czy... nie... tak! Jestem w szpitalu?!
- Laura! - spojrzałam w bok. To Vanessa! - Obudziła się! - szepnęła do telefonu i schowała go do kieszeni - Lauri, dobrze się czujesz? - spytała z troską.
- Pomijając to, że czuję, jakbym zamiast głowy miała jednego, wielkiego i ogromnego kalafiora - spojrzałam na rękę - i tego, że moje lewe ramię wygląda jak po przeszczepie od mumii, to tak.
Siostra zaśmiała się cicho.
- Wszystko z nią okej - uśmiechnęła się do pielęgniarki i pomogła mi wstać - chodź, pójdziemy po wypis.
Zaciekawiona rozglądałam się po szpitalu. Nie byłam w żadnym od 15 lat i wszystko wydawało mi się mega ciekawe. Kiedy wyszłyśmy z tego obrzydliwego budynku, zobaczyłam, że Vanessa prowadzi mnie do wielkiego, czarnego samochodu.
- Vann, nasz samochód to Honda - przypomniałam siostrze, a ta tylko się uśmiechnęła. Spojrzałam na gościa, który wychodził z samochodu.
- O mój Bo... - zatkałam sobie usta ręką i przekręciłam głowę. Kucnęłam na środku chodnika.
- Hahahahaha, witaj, zdesperowana mailowiczko - zaśmiał się... ROSS LYNCH. - Riker nie mógł przyjechać Vann - dodał spoglądając na moją siostrę. Potem uśmiechnął się w moją stronę, a mnie było stać jedynie na bezsensowne gapienie się na niego.
- Proszę, madame. - podniósł brwi i otworzył mi drzwi do samochodu. Z otwartą gębą wsiadłam do środka nie odrywając od niego wzroku. Kiedy się zapięłam, usłyszałam za sobą kichnięcie. Odruchowo odwróciłam się i...
- Co ty tu robisz?! - wypaliłam zdezorientowana. Nie był to kto inny jak Dziewczyna Z Maka.
-Cześć, Lauruś - uśmiechnęła się miło. Jednak wyczuwałam w jej głosie delikatną nutkę jej prawdziwego (?) "ja".
- Z Angelą już wczoraj się poznałyście - powiedział Ross wsiadając do samochodu. - Mówiła, że o razu się polubiłyście.Okazało się, że jest całkiem spoko.
Zaraz, zaraz... C O? Przecież wczoraj widział, że nie pałałam do niej miłością. Czyżby robił mi o na złość? Niee, przecież jestem tylko jedną z jego tryliarda fanek. Poza tym, cały czas piekielnie wstydziłam się tego, co napisałam w mailu i na wszelki wypadek postanowiłam siedzieć cicho.
Nie wytrzymałam 5 minuty milczenia.
- Ross
- Mmm? - delikatnie odchylił głowę do tyłu w moją stronę.
- Co ty robisz?
- Emm... Wiozę cię do domu?
- No właśnie.
- Nie rozumiem...?
- Skąd wiedziałeś, że jestem w szpitalu?
- Vanessa mi powiedziała.
- To czemu po was przyjechałeś?
- Bo wasz samochód jest u mechanika. Jak myślisz, kto cię zawiózł?
- A czemu akurat ty? - zżerała mnie ciekawość.
Skręciliśmy na stację benzynową i zatrzymaliśmy się.
- Bo na mnie lecisz - uśmiechnął się i podniósł jedną brew.
Wysiedliśmy.
- Wcaale nnie! -krzyknęłam podejrzanie szybko i zażenowana spłonęłam rumieńcem wściekłości.
- Ale... - zaczął Ross - gdybym zaprosił cię na obiad - przysunął się bliżej mnie - to byś nie odmówiła, prawda?
___________________________________________________________________________________
Hej! <3
Tu Kitka, przychodzę do Was z takim krótkim rozdzialikiem, hahahahha
Oczywiście ma Wam się podobać >u< :D
Liczymy na jakieś motywujące komentarze! <3


wtorek, 4 listopada 2014

Rozdział 2

Rozdział dedykujemy so true, ponieważ to ona skomentowała 1 rozdział..może to była ''chamska reklama" ale zawsze to coś! Dziękujemy!

JA ZARA NIE WYTRZYMIE! OMG na MOIM ramieniu jest ręka tutaj obecnego na scenie ROSS'A LYNCH'A ! Tak dobrze słyszycie nie na tej lalusi tylko na MNIE ! Czekaj,czekaj coś on tam do mnie gada..
-Mógłbyś powtórzyć?-zapytałam dalej nie ogarniając co się dzieje.
Zaśmiał się ..
-pytałem ..Czy nie zechcesz zaśpiewać z nami na scenie..-czekaj czy on to powiedział na serio?!Myślałam że to sen i się uszczypnęłam !
-nie, to nie jest sen moja droga.-czy on mi czyta w myślach?!
Po chwili wyciągnął do mnie ręce a ja dość odważnie je złapałam, on pociągnął mnie a ja wylądowałam BARDZO blisko niego! Lecz potem odsunęliśmy się na 'bezpieczną' odległość. Popatrzyłam na niego i zauważyłam że lustruje mnie wzrokiem od stóp do głowy i przy okazji się uśmiecha!
-Jak masz na imię?-pyta tak nagle.
-Laura.
-Drodzy fani powitajcie gorącymi oklaskami Laurę!!-nagle krzyczy do mikrofonu a tłum zaczyna gwizdać,piszczeć jak i klaskać. Po pewnym czasie podchodzi do mnie i podaje mikrofon lecz przy okazji szepcze mi do ucha "najpierw ja zaśpiewam piosenkę,a potem coś się wymyśli" gdy się odsunął puścił mi oczko a ja się lekko zarumieniłam.Po kilku minutach słyszę pierwsze nuty piosenki..chwilaa..ja ją kojarzę! I nagle Ross zaczął śpiewać :

In the back of a taxi cab,
One quick turn you were on my lap,
We touched hands and we pulled them back, yeah,
I want you bad!

And even though it should be so wrong,
I can't help but feel this strong,
Cause the way you turn me on
Like a light switch.

I might just go crazy,
'Cause you're my best friend's baby,
But you got me thinking maybe, just maybe,
I don't know what to do!

I'm in love with someone else's girl
You rock my world,
But you're the one that I can't have,
Girl, I want you bad!

In my crazy mind
I'm with you all the time,
Cause you're the best I never had,
Oh girl, I want you bad!

Oh, oh, oh, oh, oh,
Oh, oh, oh, oh,
Oh, oh, oh, oh,

I want you bad!

So hard to just pretend.
It's 'cause you're his girl and he's my friend,
No good way for this to end, yeah,

I want you bad!

I wish someone could help me,
This is just so unhealthy!
And everything you got just kills me,
Got me guilty!

Go crazy!
'Cause you're my best friend's baby,
But you got me thinking maybe, just maybe,
I don't know what to do!

I'm in love with someone else's girl,
You rock my world,
But you're the one that I can't have,
Girl, I want you bad!

In my crazy mind
I'm with you all the time,
Cause you're the best I never had,
Oh, girl I want you bad!

Oh, oh, oh, oh, oh,
Oh, oh, oh, oh,
Oh, oh, oh, oh,

I want you bad!

I want you, I want you, (Oh, oh, oh, oh, oh,)
I want you, I want you, (Oh, oh, oh, oh, oh,)
I want you, I want you, (Oh, oh, oh, oh, oh,)

I want you bad!
(I want you bad!)

I want you, I want you, (Oh, oh, oh, oh, oh,)
I want you, I want you, (Oh, oh, oh, oh, oh,)
I want you, I want you, (Oh, oh, oh, oh, oh,)
I want you

I might just go crazy!
'Cause you're my best friend's baby,
But you got me thinking maybe, just maybe,
I don't know what to do!

I'm in love with someone else's girl,
You rock my world,
But you're the one that I can't have,
Girl, I want you bad!

In my crazy mind
I'm with you all the time,
'Cause you're the best I never had,
Oh, girl, I want you bad!

Oh, oh, oh, oh, oh, (want you bad)
Oh, oh, oh, oh, (yeah)
Oh, oh, oh, oh,

I want you bad!
Ooh ooh ooh, ooh ooh ooh ooh,
Ooh ooh, ooh ooh ooh
Oh, girl, I want you bad!

I nagle ogarnęłam się że to już koniec..Podczas tej piosenki tańczyliśmy ze sobą..I teraz sobie myślę czy to coś znaczyło?! No bo taka piosenka dla mnie, skoro wcześniej prawie pożerał mnie wzrokiem?! Albo ja mam coś nie tak z głową lub coś brałam ! Dobra uspokój się! Po kilku chwilach gdy już tłum do końca się uspokoił Ross nagle pyta R5family:
-Jaką chcecie teraz piosenkę usłyszeć?
I nagle słychać głośny krzyk :
-''EASY LOVE'' !!
Skąd oni wiedzieli że to moja kolejna ulubiona ich piosenka?! No ale idziemy dalej..Okazało się, że ten utwór mam z nim zaśpiewać! A to leciało tak :

ROSS:
Loving you ain't easy, nothing ever is
But I will keep on fighting, for a love like this
You know I wouldn't have it any other way
Even when times get tough
I don't want no easy love

This is a track of the guys with one lady in their life
You wanna pull out your hair sometimes
But she's still your girl

Love lasts
It's like a unicorn
Holding on a lost all form
Sometimes you wanna throw in the towel
But she's still your girl
(tu pokazuje na mnie i na siebie czyli to oznacza że razem !)
Loving you ain't easy, nothing ever is
But I will keep on fighting, for a love like this
You know I wouldn't have it any other way
Even when times get tough
I don't want no easy love

(tu zaś pokazuje na mnie czyli moja kolej!)

LAURA:
Second verse goes to the females
Rolling their eyes when we fail
Make you want to go and shop retail
But he's still your man

All we crash, it's undeniable
Dirtbags, we're professional
Sometimes you wanna throw in the towel
But he's still your man

Loving you ain't easy, nothing ever is
But I will keep on fighting, for a love like this
You know I wouldn't have it any other way
Even when times get tough
I don't want no easy love

RAZEM:
I don't believe in 'nothing lasts forever'
And every time you're feeling down
I know we're gonna work it out
And I know we can't live without each other
But nothing worth having comes easy, easy
Baby you got me singing:

Loving you ain't easy, nothing ever is
Well I will keep on fighting, for a love like this
You know I wouldn't have it any other way
Even when times get tough
I don't want no easy love

Loving you ain't easy, nothing ever is
Well I will keep on fighting, for a love like this
You know I wouldn't have it any other way
Even when times get tough
I don't want no easy love.

Po skończeniu piosenki usłyszeliśmy dużo oklasków jak i pisków! Widownia zaczęła krzyczeć coś w tym stylu:
-RAURA! RAURA! -ooo już złączyli nasze imiona? To jest takie słodkie!
Ross odwrócił głowę w moją stronę i się uśmiechnął się a po chwili powiedział
-nie słyszałem nigdy tak cudownego głosu, który tak doskonale współpracuje z moim ! Dziewczyno ty masz niesamowity talent! -a reszta zespołu mu przytaknęła.
-ja? naprawdę? nie wiem co powiedzieć..jedyne na co mnie stać to zwykłe dziękuje -z lekko widocznymi rumieńcami spuściłam głowę lecz nie na długo, gdyż poczułam jak grupka osób mnie przytula, inaczej mówiąc cały zespół R5!
Po jakimś czasie odsunęliśmy się od siebie a Riker do mikrofonu powiedział:
-DZIĘKUJEMY L.A BYLIŚCIE NIESAMOWICI ! WIDZIMY SIĘ NA M&G!-dobra raczej krzyknął niż powiedział..

~~~~~~~~~~
Po zejściu ze sceny i odszukaniu siostry po jakiś 15 minutach, dowiedziałam się cudownej niespodzianki! Okazało się że Vanessa wykupiła także dodatkowe bilety na M&G! A co się tam wydarzyło było niesamowitym przeżyciem jak i może największą wtopą w życiu?

~~~~~~~~~~
Stoimy już prawie od godziny w tej cholernej kolejce ! Czy te wszystkie dziewczyny nie mogą się ruszyć?! Niech pomyślą o mnie ! Ja tu marznę heeloł! Dopiero teraz ogarnęłam ,że przed nami wchodzi ta lalusia z 3 rzędu! ŻE WHAT?! Dobra oddychaj..spokojnie..powoli..wdech i wydech.Posiedzi tam tylko z 10 minut raczej nic się tam takiego nie zdarzy. O ! Właśnie jej kolej. Po jakiś 5 minutach słychać jakiś pisk dziewczynki i głośne "FUUU.." Co się tam stało?! O chwila drzwi się otworzyły! A z nich wychodzi dwójka wielgachnych ochroniarzy wynoszących tą laskę, która wyrywa się i krzyczy na cały głos , aby ją puścili bo ona chce do Rossy'iego!..Czy ona ma autografy prawie na biuście? Yyy nie wnikam..Boszz jak musiała się czuć Rydel gdy to robiła..Po minięciu około 3 minut zza drzwi wyszedł we własnej osobie Mark Lynch i powiedział że teraz nasza kolej ! OMG nadeszła ta chwila! Juhuu ! Przekraczamy próg , siadamy niepewnie na kanapie..a przed nami siedzi nasz ulubiony zespół ! Czy to nie cudowne ?! No to zaczynamy rozmowę..Już chciałam coś powiedzieć ale ktoś mi przerwał..
-Jak macie na imię?-pyta..po chwili skapnęłam się, że to pytanie zadała nam Rydel..
-Ja jestem Vanessa , a to moja młodsza siostra Laura.
-Ooo..Wiem że kobiet się o to nie pyta..Ale ile macie lat?-kolejne pytanie od..Riker'a.
-Ja mam prawie 19 , a Van ma 22-odpowiadam jakoś pewna siebie.
-Ile już tu mieszkacie?-kolejne pytanie od Ross'a.
-no niedługo minie jakiś 1 rok.-odpowiada Van.
-Ej sorka, że wam przerwę ale to nie my powinnyśmy zadawać wam pytania?- pytam lekko zdziwiona. Słyszę cichy chichot ze strony osób z naprzeciwka..- No co?! To takie dziwne !
-Ależ wręcz przeciwnie bo o takich fankach chcielibyśmy wiedzieć jak najwięcej- odpowiada mi Ross przy okazji puszczając mi oczko.
Gadaliśmy jeszcze jakiś czas i okazało się, że zespół poprosił ojca o to aby przedłużył im czas spotkania z nami.ROZUMIECIE?! No dokładnie ja tak samo jestem zaskoczona lecz jak bardzo uradowana.Podczas spędzania wspólnego czasu zaczęliśmy grać na różne zadania. Na przykład Van musiała pocałować Riker'a w policzek, a gdy to się stało oboje się zarumienili. Oooo to takie słodkie.Ja mu za to musiałam zrobić 30 przysiadów bez zatrzymywania się..przy połowie obcasem nadepnęłam na skrawek sukienki , a ta zaczęła mi się rozdzierać..oo faczek..i już po kilku chwilach byłam bez sukienki a, a w samej czarnej bieliźnie..no zajebiście..do moich oczu zaczęły napływać łzy..szybko złapałam za narzutę na kanapie gdzie siedzieli Riker i Van , nie zważając na to że oboje z niej spadli..zakryłam się i pobiegłam szukając jakiegoś skrycia..Dlaczego akurat mi się to musiało zdarzyć?! I to jeszcze przed moim ulubionym zespołem! Narobiłam sobie niezłej siary..po cholerę były mi te obcasy, a jak gazety się o tym dowiedzą ..Zaraz pozmyślają jakiś plotki że napalona fanka rozbiera się przed zespołem! Albo nie wiadomo co jeszcze ! Że R5 załatwiło sobie striptizerkę?! Jezu co ja narobiłam! Dalej szlochając w kącie myślałam co wymyślą reporterzy i nie zważałam na to, że ktoś woła moje imię i biega po korytarzach.Aż nagle jakiś człowiek stanął nade mną..ciekawa kto to był podniosłam głowę i zauważyłam Ross'a z jakimiś ubraniami w ręku..
-Czemu ty płaczesz, co?-pyta się mnie nagle..
-Jeszcze się pytasz czemu?! Upokorzyłam się przed swoim ulubionym zespołem,po co ja robiłam te przysiady?! Po co ja zakładałam obcasy?! Po co ja zakładałam tą cholerną sukienkę?! -siedziałam i unosiłam ręce do góry użalając się nad sobą..
-Nie wiem o co ci chodzi Laura..powiem szczerze, że mi jak i pewnie reszcie chłopcom podobał się ten widok..bo prawdę mówiąc masz niezłą figurę i nie bój się nie będziesz w gazetach bo tu nawet żadnych reporterów czy tam fotografów nie ma.-mówiąc to Ross podniósł mnie na duchu..
-mam pytanie Ross..Dlaczego gdy była u was ta dziunia było słychać głośne FUUU?-pytam po kilku minutach po przemyśleniu słów Ross'a.
-głupio o tym mówić ale..ta laska po daniu jej autografów podeszła do mnie i chciała mi coś powiedzieć ale zamiast wypluć słowa , wypluła na mnie swoje śniadanie..-spuścił zawstydzony głowę.
-FUUUUU..od początku koncertu nie lubiłam tego plastiku- wzdrygnęłam się na samą myśl jak musiało to wyglądać..
-oo a dlaczego?-kurcze myślałam już że o to nie zapyta !
-ehh ale się nie śmiej, okej?-przytaknął- no bo..ona się tak do ciebie przystawiała, a ty się na nią patrzyłeś i puściłeś jej oczko i..ja poczułam się wtedy zazdrosna że zwracasz uwagę na nią, anie na mnie.-tutaj się zaśmiał- EJ miałeś się nie śmiać!
-Dobra przepraszam, ale to było urocze.-zarumieniłam się- słodkie rumieńce- czemu on tak mi komplementy prawi ?!- a zapomniałbym tutaj są ubrania dla ciebie, wybierałem na szybko więc nie wiem czy ci się spodobają.
-dziękuje..wiesz może gdzie mogę się w to ubrać?-pytam nie będąc świadoma gdzie iść.
-jak skręcisz zaraz w ten korytarz to pierwsze drzwi po prawej,poczekam tu na ciebie-powiedział i usiadł na podłodze.
-dobra , jeszcze raz dzięki i niedługo będę..
Kierując się w stronę tego pokoju, zauważyłam że te drzwi są od garderoby Ross'a..no to patrze, że zestaw który mi dał składał się z jego czarnej koszulki na długi rękaw, pewnie zastanawiacie się skąd wiem, że to jego..a już wam daje odpowiedź, ponieważ czuje jego perfumy i pamiętam, że w tej oto bluzie był na koncercie w Londynie..no to zobaczmy co mi jeszcze dał..widzę bordowe rurki, pewnie są Rydel, oo i jeszcze pożyczył od niej czarne conversy..czy ja dobrze widzę czy to naszyjniki z kostką R5?! JUHU kolejne do kolekcji ! Dobra szybko się przebrałam, poprawiłam włosy i wybiegłam na korytarz do Ross'a..
-Wow byłaś tam z jakieś 5 minut a wyglądasz olśniewająco - kolejny komplement.
- dziękuje..to może chodźmy do reszty?-zaproponowałam.
On tylko przytaknął na znak, że się zgadza i w ramię w ramię szliśmy przez korytarze. Gdy już doszliśmy wszyscy uśmiechnęli się na mój widok ..Po chwili usłyszałam smutne słowa od Van..

-Słuchajcie miło było was poznać, posłuchać świetnego koncertu i porozmawiać ale na nas już czas. Musimy wracać do domu, chociaż obie zapewne byśmy chciały zostać z wami na zawsze ale wy macie swoje życie, a że już się pewnie nie spotkamy to ja z Laurą chcemy wam serdecznie podziękować za ten wspaniały i najlepszy w naszym życiu dzień.-przy ostatnich słowach Van złapała mnie za rękę i podeszłyśmy do zespołu zgarniając ich wszystkich do grupowego miśka.Po chwili oderwałyśmy się od nich i żegnając się wyszłyśmy z sali kierując się w stronę naszego domu. Podczas drogi Vanessa pytała się mnie co się działo gdy Ross za mną pobiegł, no to nie miałam wyjścia to jej opowiedziałam ,  a jej reakcja :,,AWWW wy powinniście być parą" ..No już lecę Van..Wchodząc do domu , szybko pobiegłam do swojego pokoju i zabrałam swoją piżamę aby po chwili być w cieplutkiej wodzie w wannie..Po umyciu się położyłam się do łóżka i rozmyślałam nad zdarzeniami z tego dnia, na samą myśl na mojej twarzy zagościł uśmiech. Przekręciłam się na bok i po dłuższej chwili zasnęłam...I tak właśnie kończy się ten cudowny dzień.

~~~~~~~~~~~~
Hejj kochani !❤
Oto rozdział pisany przeze mnie..może on nie jest zbyt szałowy czy coś..ja wiem że nie mam aż tak wielkiego talentu do pisania..no ale zawsze warto spróbować..Chciałabym abyście zaczęli komentować..jest opcja że mogą komentować anonimy więc wiecie! Bo mamy wrażenie że piszemy tylko dla siebie..nie jesteśmy takie że piszemy tylko dla komentarzy, ale jak chyba dobrze wiecie miło jest zobaczyć słowa od innych ^^ Na dzisiaj to koniec ;)
Ps Powstała zakładka "poleć swojego bloga"! Więc serdecznie zapraszamy! 
~Szylwia.

sobota, 1 listopada 2014

Rozdział 1

-Aaaaaaaa! - usłyszałam przeraźliwy krzyk i jak oparzona podskoczyłam na łóżku. CO jest? Pali się? Wojna się zaczęła? Obama przyjechał do miasta?!
Sparaliżowana strachem siedziałam chwilę na łóżku, aż do mojej sypialni wleciała moja siostra, Vanessa. Cała rozczorchrana, w piżamach i niebieskim kotkach na stopach, podskakiwała jak szalona. - Aaaa! Laura, wstawaj, gnomie! - zdezorientowana patrzyłam na siostrę, która właśnie rzucała we mnie kapciami.
- Rany, Vanessa, koniec świata?!
- Taak! No dalej, ruszaj ten tyłek! Nareszcie! Laura, nie siedź tak, zwariowałaś?! Przecież dzisiaj idziemy na koncert R5!! Bierz dupsko w troki i zbieraj się, raz, raz!
Patrzyłam tępo na siostrę, aż w końcu to, co powiedziała zaczęło do mnie docierać. Koncert R5? Dzisiaj?! To JUŻ DZISIAJ?!
- O matko taaaaaak!! - Wydarłam się jeszcze głośniej niż siostra i rzuciłam się na nią. Wspólnie odtańczyłyśmy taniec zwycięstwa i krzyczałyśmy jedna przez drugą.
- Wreszcie zobaczę Rikera! - krzyknęła Vann i pocałowała plakat, na którym znajdował się jej ulubieniec.
- A ja Rydel, matko, gdybym była facetem, oświadczyłabym się jej przy pierwszej okazji.
- Laura - powiedziała już spokojniej Vanessa - obydwie wiemy, że nie chodzi tu o Rydel! - zachichotała i dotknęła palcem plakat Rossa Lyncha - a o kogo innego.
- Idiotko, zostaw go! - wydarłam się najgłośniej jak potrafiłam i z impetem odepchnęłam siostrę od Rossa - nie bój się kochanie, jestem przy tobie, ta dziwna dziewczynka już nic ci nie zrobi. - przytuliłam szafę, na której wisiał plakat i  z udawaną złością powiedziałam do siostry - jeszcze raz go dotkniesz i nie żyjesz. Siostra zaśmiała się cicho.
- To nie miłość, to obsesja - rzekła z uśmiecham.
Zrobiłam minę pt."Zaraz nie wytrzymam, muszę ci się wygadać!" i jak dwie nienormalne nastolatki w podskokach pognałyśmy do mojego łóżka.
- Ahh, Vann, on jest taki słooodki! - upadłam na łóżko i zapatrzyłam się w sufit. - to nie chłopak, to ideał. Ma takie hipnotyzujące, czekoladowe oczy i taki zniewalający uśmiech! - rozmarzyłam się i wtuliłam w poduszkę - jest skromny, zabawny, utalentowany i - byłam już cała w skowronkach - i ma TAKĄ klatę!
Byłam tak podniecona, że nawet nie zauważyłam, jak Vanessa wyszła z mojego pokoju i ze zdziwieniem spostrzegłam, że spędziłam 20 minut na gapieniu się w sufit i rozmyślaniu o Rossie.
Zbiegłam szczęśliwa na dół i jak zobaczyłam, jaką niespodziankę przyszykowała dla mnie siostra, myślałam, że zaraz zacznę rzygać tęczą.
- Zamówiłam ją specjalnie dla ciebie - uśmiechnęła się Vanessa przygotowując śniadanie.
Osłupiałą patrzyłam na prezent. Nie. To nie może być prawda. Przede mną na wieszaku wisiała piękna, czarno-czerwona sukienka. Była luźna, a zarazem elegancka, w rockowym stylu - idealna na koncert.
- Ja cię kręcę, Vann! Ile zapłaciłaś za to cudeńko?!
Vanessa podeszła do mnie z grzankami na talerzu i pocałowała w policzek.
- Nieważne, ważne. że ci się podoba. - uśmiechnęła się.
Nie no, ona jest wspaniała! Ta sukienka musiała być strasznie droga. Ma tyle złotych wszywek i jest po prostu I-DE-AL-NA. Jak ze snu. Mam najlepszą siostrę pod ślońcem! Albo nawet w całej galaktyce!
Siadając do śniadania spojrzałam na zegarek. 6:17. Vanessa?! O której ty wstajesz?! I jeszcze mnie budzisz?!
 ~*~
Koncert jest na 17. Co z tego, musimy przecież zająć miejsca? Już od 7 zaczęłyśmy się przygotowywać. Pojechałyśmy do galerii i kupiłyśmy sobie mega fajną biżuterię na koncert.
Kiedy piłyśmy shaki w McDonaldzie, zobaczyłam dziewczynę, która miała na sobie naszyjnik R5. Zaksztusiłam się shakiem. Kolejna bratnia dusza!
- Hej! Ty z naszyjnikiem! - wrzasnęłam na cały McDonald. Wszyscy na mnie spojrzeli. No tak, przecież to była taki codzienny widok.
Dziwczyna spojrzała na mnie pogardliwym spojrzeniem i razem z przyjaciółeczką zaczęły się chichrać.
- Lau, co ty odwalasz?! - szepnęła Vanessa i pociągnęła mnie za rękaw, żebym usiadła.
- Już nic, przepraszam - odparłam ściekła.
   ~*~
Reszta dnia, ąz do 12 przebiegła normalnie. Normalnie tz. piszcząc i podniecając się koncertem. Od 10 siedziałam w łazience i się stroiłam. Opłaciło się.
- O Bożeno, Laura, wyglądasz super!! - zachwycała się Vanessa. Ona też wyglądała bosko.
Wsiadłyśmy do samochodu i o 13 byłyśmy na miejscu odbywania się koncertu. Było już trochę ludzi, ale udało się! Stoimy w drugim rzędzie!! Byłam tak zarumieniona z podniecenia, że nawet nie nakładałam różu. Jeszcze cztery godziiinyyyy!
To były najdłuższe 4 godziny mojego życia, ale opłaciły się. Jak cholernie się opłaciły!
16:55. O matko, zaraz serce mi wyskoczy. 16:56. Aaa! Rozstawili mikrofony!. 16:57. Ej! To ta dziewczyna ze sklepu!
- No hej, mała - zmierzyła mnie wzrokiem pt."Oh jak bardzo jestem od ciebie lepsza" i powiedziała - Chodź Kate. Nie będziemy stały obok tego plebsu.
Tego plebsu?! Czy ona właśnie powiedziała tak DO NAS?! Już miałam się odszczekać, ale... O MAAATKOO!
Ross wyszedł na scenę!! Aaa, za nim Rydel, Ellington, Rocky i Riker!!
Nie wierzę. Tak długo czekałam na ten dzień! Kiedy wszyscy na około się wydzierali, aj stałam jak ta latarnia. Wciąż nie mogłam uwierzyć. Po policzku spłynęła mi łza szczęścia. Dopiero, kiedy Vanessa krzyknęła na cały głos KOCHAM CIĘ RIKER, otrząsnęła się i jej zawtórowałam.
- Witajcie, Los Angeles! - powiedział do mikrofonu Ross, a ja poczułam, że mi słabo. Vanessa ma rację. To obsesja, nie miłość.
"To najlepsze miejsce na świecie!" - myślałam - "tyle tu wspaniałych lu...". Przerwałam moje rozmyślania, bo zauważyłam stojącą za mną Dziewczynę Z Maka. Zamiast tańczyć tak, jak wszyscy, ona się pręży jak w klubie nocnym.
"Ha! Co za ofiara, nikt z R5 nigdy by takiej nie chciał" - pomyślałam. Usatysfakcjonowana swoją mądrością zaczęłam głośno śpiewać i tańczyć.
- Ooo kurde, Laura, Riker się na mnie spojrzał! - darła się mi do ucha Vanessa, a ja beznadziejnie gapiłam się się raz na jednego, raz na drugiego, trzeciego i piątego, i nikt nawet na mnie nie zerknął. O jaa!! Ross tu spojrzał!! Nie,nie na mnie, na kogoś za mn... Ross, debilu, przyglądasz się tej dziuni?!
Szybko jednak o tym zapomniałam i bawiłam się dalej. O! Śpiewają "Loud"! O! Teraz "One Last Dance"! W mózgu latały mi motylki, skowronki, żabki i krówki.
To bez wątpienia najlepszy dzień w moim życiu.
Nagle cały zespół chwycił mikrofon. - Pozdrawiamy panią w czarnej sukience z 3 rzędu i gratulujemy umiejętnego tańca! Kiedy myślałam, że wybuchnę, Ross puścił do ów czarnowłosej oczko.
To bez wątpienia najgorszy dzień w moim życiu.
 
Resztę koncertu również się bawiłam, ale nie tak, jak poprzednio. Byłam zła na R5. Nawet na Rydel! Wyginanie się to taniec?! Pff. A więc tapeciary wciąż a topie.
Vanessa darła się tak głośno, że Rikera tak to śmieszyło, że przybił jej piątkę. Szczęściara! A ja?
Nie wierzę, teraz wszystko już mnie wkurzało. Jestem głupia i tyle! Czekałam na ten koncert tyle czasu i myślałam, że pogadam z kimś z mojego ukochanego zespołu. Ba! Myślałam nawet, że może nawet weźmiemy od siebie numery, czy coś. Hahahahhahaha, Laura śmieszna jesteś!
Zaczęło się "If I Can't Be With You". Moja ulubiona piosenka. Ale teraz byłam taka zła, że w jednym momencie stała się najgorsza na świecie.
Poczułam, że chce mi się pić. Tak mnie wysuszyło, że mnie mogłam przełknąć śliny. Wiedziałam, że jeśli stąd wyjdę, to już nie wejdę. Nie przepuszczą mnie. Tak czy tak, R5 to i tak cud świata i nie chcę stracić ostatniej godziny słuchania ich na żywo.
Ale gdy dziunia z 3 rzędu jakimś cudem znalazła się obok mnie i wymachiwała tym dupskiem tak, że obrywałam nim raz po raz, nie wytrzymałam. Obróciłam się i już miałam zamiar się przepychać do wyjścia, gdy Vanessa stojąca za mną zrobiła wielkie oczy i prawie niedosłyszalnym głosem powiedziała - Laura, odwróć się.
W tym samym momencie poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Osłupiała odwróciłam się powoli. Ktoś ze sceny podawał mi ręke... Świecie, pozwól mi uwierzyć...
___________________________________________________________________________________
Cześć,a więc 1 rozdział napisany, uff...
Mam nadzieje, że się spodoba C:
Razem z Szylwią liczymy na komentarze, zostawcie coś po sobie. :D
/Kitka

poniedziałek, 27 października 2014

PROLOG..

PROLOG :
Hmm..Od czego by tu zacząć? Może najlepiej od początku..Więc tak nazywam się Laura Marano, mam 19 lat i mieszkam w Los Angeles wraz z moją kochaną i szaloną siostrą Vanessą.Skoro jesteśmy dorosłe nasi rodzice pozwolili nam się wyprowadzić więc wybrałyśmy ,,Miasto Aniołów" a oni zaś zostali w Nowym Jorku.Moim jak i Vanessy ulubionym zespołem jest R5-ich głos,energia,rytm muzyki,słowa w piosence same kuszą aby ich słuchać i pokochać.Ja sama interesuje się śpiewem,tańcem,aktorstwem oraz grą na pianinie i fortepianie.To chyba tyle o mnie..Lecz jeśli już musicie wiedzieć to poprzez pójście pewnego dnia na koncert moje życie zmieniło się na lepsze i piękniejsze ..Ale o tym to później..



A więc oto prolog ...wiem że nie jest on zbyt super czy coś no ale jednak jest :D Pierwszy rozdział napisze Baśka (Kitka)..
Mam nadzieje że pod tym czymś znajdzie się kilka komentarzy!
~Szylwia.